Szczegółową relację z podróży spisał św. Łukasz, obecny na statku wiozącym
więźnia. Statek z więźniami i zbożem, wskutek niesprzyjającej pogody, zmienił kurs
na Cypr. Żołnierze mieli nawet doradzać setnikowi wybicie wszystkich więźniów, ale
ten postanowił ocalić Pawła2. Warto będąc dłużej na wyspie, rozmawiając z jej
mieszkańcami, poszukać śladów obecności Apostoła, także w miejscowych legendach
i wierzeniach. Proponuję także szukać w zestawie dewocjonaliów każdego kierowcy
maltańskiego autobusu. Obok napisu „In God We Trust” na pewno jest wizerunek św.
Pawła, zmiana dekoracji zależy od indywidualnych upodobań kierowców, ale nie
może zabraknąć św. Pawła. Ten święty nieraz wybawiał Maltańczyków w ciągu
burzliwych dziejów wyspy.
Innym wielkim obecnym na wyspie wydaje się być duch Wielkiego Mistrza,
Jean Parisot de la Valette, z rodu dziedzicznych książąt Tuluzy. Brał on udział
w obronie Rodos przed wojskami Sulejmana Wspaniałego w 1522 roku. Twierdza na
Rodos została poddana Turkom, ale w uznaniu waleczności Zakonu, kawalerowie
mogli opuścić wyspę, wśród nich de la Valette, wysoki i bardzo przystojny, biegle
mówiący wieloma językami3. Przez wiele lat w niewoli u tureckiego korsarza,
wydostał się z niej dzięki wymianie jeńców. I choć dzieje samego Zakonu, jego
tułaczka po opuszczeniu Rodos, to osobna, niezmiernie zajmująca historia, wiele
mówiąca o grze sił w ówczesnej Europie, losy de la Valette obrazują bardzo
wyjątkowo, ile może być dane jednemu człowiekowi, by przeżyć i znieść. Jean de la
Valette dowodzi obroną Malty, od niedawna siedziby joannitów, nie bardzo zresztą
zadowolonych z nieurodzajnej wyspy ofiarowanej im w 1530 roku przez Karola V.
2 Tamże, str. 259.
3 “Z różą i księżycem w herbie” Henryk Skwarczyński, wyd. Rosner i Wspólnicy, Warszawa 2004,
str.97 i dalsze.